Drukuj

27.11 - 4.12. 2015 R. WYMIANA Z VIGO (HISZPANIA)

Poczuć się jak w Hiszpanii? W Polsce? W grudniu?  Namiastkę ciepła i słonecznego nastroju przywieźli nam nasi goście z Hiszpanii. Przyjechali do nas z Vigo, z Galicji, pięknego miasta położonego nad zatoką Atlantyku. Pomimo chłodu i innych niedogodności pogodowych, nie zważając na szarówkę już o czwartej po południu spędziliśmy ten tydzień niezwykle pracowicie. Oczywiście nie tylko pracowaliśmy nad naszymi umiejętnościami językowymi ale chcieliśmy przez ten tydzień pokazać naszym gościom nasz kraj, naszą kulturę i historię. Dlatego też jednego dnia wybraliśmy się na zwiedzanie Starówki z przewodnikiem, panem Mirkiem, który tak bardzo zaciekawił uczniów swoimi opowieściami, że na pytanie „kończymy?”, mimo zimna i wiatru, młodzież jednogłośnie zdecydowała o dalszym zwiedzaniu, tak więc opatuleni aż po nos zwiedzaliśmy nadal, słuchając z wielką przyjemnością ciekawostek o naszej stolicy. Innego dnia mieliśmy wspaniałą możliwość uczyć się przez zabawę w Centrum Nauki Kopernik. Chcieliśmy też aby nasi goście zobaczyli Kraków, miasto królów Polski. Po wyczerpującym zwiedzaniu i zakwaterowaniu się w hostelu, wybraliśmy się na kręgle. Bawiliśmy się świetnie, niektórzy po raz pierwszy próbowali swoich sił na kręgielni.

Jednym z punktów programu wymiany było również zwiedzanie Auschwitz, miejsca, w którym nikomu nie jest do śmiechu. Jednak cytując słowa amerykańskiego pisarza Georga Santayana „ Kto nie pamięta historii, skazany jest na jej ponowne przeżycie” chcieliśmy oddać hołd tym, którzy pomarli a naszym gościom pokazać rzeczy, o których wiedzą tylko z książek. Zwiedzanie Auschwitz było zarówno dla nas jak i dla naszych gości ogromnym przeżyciem. Do tego z całą pewnością przyczynił się nasz przewodnik, pan Sebastian Reczek, który z ogromnym zaangażowaniem i przejęciem opowiadał o tym co wydarzyło się w murach obozu, tak jakby sam był naocznym świadkiem opowiadanych wydarzeń. Dzięki panu Sebastianowi dowiedzieliśmy się bardzo dużo nie tylko na temat drugiej wojny światowej ale i na temat historii naszego walecznego narodu. Wszyscy byliśmy zachwyceni charyzmą i wiedzą naszego przewodnika, że smutno nam było się z nim rozstawać. Mamy nadzieję, że jeśli wrócimy jeszcze do Auschwitz pan Sebastian znowu będzie naszym przewodnikiem.

Tydzień minął nam bardzo szybko, pożegnaliśmy naszych gości bogatsi w nowe doświadczenia oraz co najważniejsze w przyjaciół, z którymi trudno było się rozstać. Niejeden płakał, chociaż dzień wcześniej twierdził, że „mężczyźni nie płaczą”, szkoda, że nie udało się tego uwiecznić na zdjęciu. Mamy jednak wiele innych ciekawych zdjęć, do zobaczenia których zapraszamy.

Koordynator wymiany – p. Ewelina Pawlikowska

Drukuj

Wyceczka Hiszpania 2014

Program wycieczki
Hiszpania – Niemcy – Francja – Włochy 2015

 

I dzień – 01.05.2015

- wyjazd z Warszawy o godz. 13.30 - przejazd do Niemiec.

II dzień – 02.05.2015

- przyjazd we wczesnych godzinach rannych przyjazd do miejscowości Rust, zwiedzanie Europa Parku – drugiego najpopularniejszego parku rozrywki w Europie (po paryskim Disneylandzie). W parku znajduje się wiele atrakcji charakteryzujących kraje europejskie m.in: Niemcy, Francję, Szwajcarię, Włochy, Holandię, Rosję, Hiszpanię, Grecję, Portugalię, Anglię i państwa skandynawskie, co daje możliwość poznania ich kultury i tradycji. Zabawa do godzin popołudniowych.

Obiadokolacja w okolicach Strasbourga, nocleg na trasie do Paryża.

III dzień - 03.05.2015

- śniadanie, przyjazd do Paryża – 9 godzinne zwiedzanie z pilotem ( bez autokaru ) - program do uzgodnienia (na wieżę Eiffela, rezerwacja musi być dokonana on line ze znacznym wyprzedzeniem i opłacona z góry), obiadokolacja w Paryżu, dalsza nocna podróż do Hiszpanii.

IV dzień - 04.05.2015

- przyjazd na Costa Brava we wczesnych godzinach popołudniowych – zakwaterowanie w hotelu odpoczynek, zajęcia własne, obiadokolacja, nocleg.

V dzień – 05.05.2015

- śniadanie, wyjazd do Barcelony, zwiedzanie: Stadionu Klubowego FC BARCA - Camp Nou - wizyta na trybunach, w szatni gości, lożach komentatorów, muzeum FCB i w klubowym butiku, następnie Dzielnica Gotycka (Barri Gotic), Park Guell; Sagrada Familia Spacer po Las Ramblas, pomnik Krzysztofa Kolumba, Stary Port . Powrót do Malgrat de Mar, obiadokolacja, nocleg.

 

VI dzień – 06.05.2015

 

- śniadanie, wyjazd do Barcelony, cd zwiedzania : kamienice Casa Mila lub Casa Batllo (bez zwiedzania wnętrza kamienic), zwiedzanie Oceanarium pod którym prowadzi 80m tunel otoczony z trzech stron wodą .

Powrót na miejsca zakwaterowania, obiadokolacja, nocleg.

 

VII dzień – 07.05.2015

- śniadanie, wyjazd do Montserrat - klasztor z figurką Czarnej Madonny , dalsza podróż do miasteczka Montblanc porównywanego do Carcassonne, następnie do Tarragony (amfiteatr rzymski, Brama de Sant Antoni, Katedra, Akwedukt rzymski), Montblanc, powrót na miejsce zakwaterowania, obiadokolacja, nocleg.

VIII dzień – 08.05.2015

- śniadanie, czas wolny, wykwaterowanie do godz. 12-00, prowiant, wyjazd do Tossa del Mar, zwiedzanie zabytkowej miejscowości z przepiękną panoramą na skaliste wybrzeże, następie do Figueres (zwiedzanie muzeum Salvadora Dali ), dalsza nocna podróż na Lazurowe Wybrzeże.

 

IX dzień – 09.05.2015

- przyjazd na Lazurowe Wybrzeże we wczesnych godzinach rannych – ok.6.00 - (postój autokaru – przerwa w pracy kierowców do godz.16.00) - zwiedzanie Nicei (Promenada Anglików, Stare Miasto) - przejazd pociągiem do Monte Carlo – zwiedzanie Monaco następnie do Menton – dalsza podróż autokarem (po obowiązkowym postoju) do Włoch - obiadokolacja, nocleg w hotelu w Ligurii.

X dzień – 10.05.2015

- śniadanie + prowiant, przejazd do Padwy- 9 godzinna przerwa w pracy kierowców (Bazylika Św. Antoniego, Piazza Della Erbe, Uniwersytet) a następnie pociągiem do Wenecji (9 godzinny postój autokaru ) – rejs tramwajem wodnym po Canale Grande (konieczna lista uczestników podstemplowana przez szkołę) - spacer do Placu św. Marka przez Ponte de Academia, Bazylika św. Marka, Campanilli, Pałac Dożów, most Rialto ze słynną dzielnicą handlową, wyjazd z Wenecji kolejką podmiejską do Mogliano Veneto-, dalsza podróż do Polski przez przez Austrię, Czechy.

XI dzień – 11.05.2015

- przyjazd do Warszawy we wczesnych godzinach popołudniowych,

zakończenie imprezy.

 

Uwaga ! Zastrzegamy możliwość zmiany kolejności realizacji poszczególnych punktów programu.

Cena - 1.700 zł/os (grupa min. 42 uczestników + 3 opiekunów)

Cena – 1650 zł/os (grupa 60 uczestników + 4 opiekunów)

 

Cena obejmuje:                                                                                               

  • transport autokar lux z opłatami
  • zakwaterowanie (1 nocleg we Francji, 4 noclegi Costa Brava, 1 we Włoszech)
  • wyżywienie 7 śniadań i 8 obiadokolacji + 2 prowianty w drodze powrotnej          
  • pilot na całą trasę – nie oprowadza w miejscach zastrzeżonych dla lokalnych przewodników
  • ubezpieczenie TU Gothaer NNW ( do 10.000 zł ) i KL ( do 40.000 zł )

Cena nie obejmuje:                                                                                          

  • biletów wstępu do zwiedzanych obiektów i innych kosztów programowych – statki, opłaty wjazdowe, metro pociągi i kolejki podmiejskie –

Wpłata zostaje podzielona na 4 raty:
I- 300-zł do 30.11.2014
II- 400-zł do 15.02.2015
III- 500-zł do 15.03.2015
IV – 500 zł (lub 450 zł- w zależności od ilości uczestników) do 10.04.2015

W tytule wpłaty należy wpisać imię i nazwisko ucznia oraz „Hiszpania Czarniecki”

Pekao S.A. o/Bielsko-Biała

Nr: 70 1240 4142 1111 0000 4823 1253

Biuro Podróży “Polan-Travel”

43-300 Bielsko-Biała, ul. 11 Listopada 60/62

Drukuj

WYMIANA Z HISZPANIĄ (9-20.04.2014r. i 5-15.09.2014 r.)

Nasza szkoła nawiązała współpracę ze szkołą w Gijón, Asturias (I.E.S. Universidad Laboral de Gijón)

Nasi uczniowie z sekcji dwujęzycznych pojechali do Hiszpanii w maju (9-20) a uczniowie hiszpańscy przyjechali do nas we wrześniu (5-15).

Podczas naszego pobytu w Gijón, nasi uczniowie m.in. mieli okazje poznać system edukacji w Hiszpanii, ponieważ uczestniczyli w różnych lekcjach razem ze swoimi hiszpańskimi „parami”. Po południami nadal poznawali kulturę Hiszpanii, spędzając czas ze swoimi hiszpańskimi kolegami. Poza tym mieliśmy wspaniałą okazje poznać region Hiszpanii, który nie jest aż tak dobrze znany Polakom a jak bardzo piękny przekonacie się oglądając zdjęcia.

Dla naszych nauczycieli najważniejszą sprawą było to abyśmy jak najwięcej praktykowali język, którego się uczymy i …. UDAŁO SIĘ, praktyka na całego, w różnych sytuacjach. Nasze głowy tak bardzo były przepełnione językiem hiszpańskim, że zdarzało nam się zapomnieć i zwracaliśmy się do siebie nawzajem po hiszpańsku.

Smutno nam było wyjeżdżać ale wiedzieliśmy, że wkrótce znów się zobaczymy.

Hiszpanie przyjechali do nas we wrześniu. Pokazaliśmy im Warszawę (byli zachwyceni), Wieliczkę i Kraków (tam niestety byliśmy krótko ale mamy nadzieje, że wrócą i zobaczymy więcej).

Chcieliśmy im pokazać trochę naszej historii, dlatego zabraliśmy ich do Muzeum Powstania Warszawskiego, a trochę kultury i nauki zaznaliśmy w Muzeum Kopernika.

Poza tym odwdzięczyliśmy się pokazując Hiszpanom jak bawimy się w Polsce, ale o tym możemy Wam opowiedzieć osobiście J

Zapraszamy do obejrzenia naszych zdjęć, oczywiście mamy ich duuuuużo więcej, ze zrozumiałych względów nie możemy nimi „zawalić” całej naszej strony.

!Hasta la próxima!

Koordynator wymiany – p. Ewelina Pawlikowska

Drukuj

01.-11.05.2014 -NUESTRO VIAJE A ESPANA - ALEMANIA NASZA WYCIECZKA DO HISZPANII - NIEMCY

El 2 de Mayo visitamos - estuvimos en Europa Park, que se encuentra en Alemania, en Rust. Llegamos allí a las 6 de la manana, pero tuvimos que esperar hasta las 9 para que abrieron el Parque. En Europa Park estuvimos todo el día. Habían allí muchas montanas rusas de las que pudimos disfrutar. El parqué está dividido a los partes que corresponden a los países europeos. En cada país se encuentran diferentes atracciones para los ninos y adultos. Era una experiencia fascinante y emocionante. Al final del viaje estabamos muy cansados, pero alegres.


Drugiego maja byliśmy w Europa Parku, który znajduje się w Niemczech, w miejscowości Rust. Dotarliśmy tam o szóstej rano, ale musieliśmy poczekać do dziewiątej, czyli do godziny, o której otwierano park. Jest on podzielony na części, które odpowiadają państwom Europejskim. Znajduje się w nim dużo kolejek górskich, z których mogliśmy korzystać oraz wiele innych atrakcji dla dzieci i dorosłych. To było bardzo pasjonujące i emocjonujące przeżycie. Pod koniec dnia byliśmy bardzo zmęczeni, ale szczęśliwi.


PARYŻ

Trzeciego dnia naszej wycieczki przyjechaliśmy do Francji, Paryża. Pierwszym miejscem, które zwiedziliśmy był Łuk Triumfalny, do którego dostaliśmy się metrem. Mogliśmy poznać kraj od innej strony i mieliśmy okazję obejrzeć występ ulicznych tancerzy.

Następnie Polami Elizejskimi skierowaliśmy się w kierunku Mostu Aleksandra III i Placu Inwalidów, który powstał dla byłych wojskowych w XVII wieku.

Następnym punktem na naszej liście był Luwr, który zrobił na nas niesamowite wrażenie. Żałujemy, że nie mogliśmy wejść do muzeum, jednak mieliśmy za mało czasu.

Ostatnim co zobaczyliśmy była imponująca Wieża Eiffla. Aby zobaczyć Paryż w całej okazałości wjechaliśmy na najwyższe piętro wieży, niesamowicie przy tym marznąć.


PARIS

El tercer día de nuestra excursión, llegamos a Francia, Paris. El primer lugar que visitamos fue el Arco de Triunfo, donde llegamos en metro. Tuvimos oportunidad de conocer este país de otra manera y ver la actuación de los bailadores callajeros-en la calle.

En seguida, cruzando los Campos Eliseos fuimos al Puente de Alejandro III y el Palacio Nacional de los Invalidos, que construyeron- se formó en el siglo XVII para los ex-soldados.

El siguiente punto en nuestra lista fue el Museo de Louvre, que nos impresionó mucho. Desgraciadamente no pudimos entrar al museo por la falta del tiempo.

Lo último que visitamos fue imponenta Torre de Eiffel. Desde el último piso de la torre pudimos ver París en toda grandeza, pero bajando tuvimos muchísimo frío-nos helamos.


Barcelona

W Barcelonie spędziliśmy dwa dni. Byliśmy w takich miejscach jak:

-Camp Nou
-Pueblo Espanol
-Sagrada Familia
-La Rambla
Na Camp Nou zwiedziliśmy muzeum klubu FC Barcelona: widzieliśmy szatnie gości, trybuny oraz wszystkie trofea wygrane przez drużynę.

W Pueblo Espanol mogliśmy zobaczyć Hiszpanie i jej COMUNIDADES AUTONOMAS: budynki oraz ulice miast.

Sagrada Familia do dziś niedokończona katedra zachwyca swoją konstrukcją i robi ogromne wrażenie na turystach.

La Rambla słynna, ruchliwa ulica w centrum Barcelony, popularna zarówno wśród turystów, jak i miejscowych o długości 1 kilometra.


Barcelona

Pasamos 2 días en Barcelona donde visitamos:

-Camp Nou
-Pueblo Espanol
-Sagrada Familia
-Las Ramblas

En el Camp Nou visitamos el museo del FC Barcelona donde visitamos los vestuarios para los visitantes, las graderías y todos los trofeos ganados.

En el Poble Espanyol vimos Espana y sus comunidades autónomas, sus edificios y las calles.

Sagrada Familia, la catedral inconclusa todavía impresiona por su diseno y hace una gran impresión en los turistas.

Famoso Las Ramblas, una calle muy transitada en el centro de Barcelona, muy popular entre los turistas y lugarenos con una longitud de 1 kilómetro.


Nasza podróż do Hiszpanii
Nuestro viaje a Espana

Lloret de Mar

W Lloret de Mar byliśmy dwie godziny. Mogliśmy iść na piękną plażę, na zakupy, żeby kupić pamiątki oraz zjeść w restauracjach, które tam były, np. jedna osoba zrobiła sobie tatuaż z henny. Wieczorem, o 22:00 pojechaliśmy do klubu, w którym spędziliśmy prawie dwie godziny tańcząc i świetnie się bawiąc.

En Lloret de Mar estuvimos 2 horas. Pudimos ir a la playa bonita, a las compras para comprar souvenires y comer en los restaurantes que estan aqui. Yo por ejemplo hizo el tatuaje de alhena, la cresta de Legia Varsovia. A las 10 de la noche, estuvimos en el club casi dos horas, bailamos y teniamos tiempo bueno.

Tossa de Mar

Do Tossa de Mar dotarliśmy statkiem, którym przypłynęliśmy z Lloret de Mar. Kilka godzin spędziliśmy na plaży. Cały czas się opalaliśmy, piliśmy zimne napoje, jedliśmy potrawy, które kupiliśmy w barach mieszczących się niedaleko. Mieliśmy okazję, aby wykąpać się morzu. Następnie wróciliśmy do naszego hotelu, który nazywał się Costa Brava - tak samo jak plaża, na której spędziliśmy cały dzień.

A Tossa de Mar llegamos en barco de Lloret se Mar. Estuvimos en la playa 4 o 5 horas. Nos bronceabamos alli todo el tiempo, bebimos Coca-Cola, comimos los helados que compramos en el bar al lado de la playa. Nos banamos en el mar, y luego fuimos a nuestro hotel,que se llama Costa Brava- lo mismo como la playa donde estuvimos todo dia.


Monaco y Niza

Monaco y Niza son nuestros lugares favoritos que hemos visto en nuestro viaje. En Niza hemos paseando por la playa y tuvimos tiempo libre. Despues cogimos el tren a Monaco. Alla hemos visto pista de carreras, donde estuvo Gand Prix historico y palacio de principe. Pudimos ver puerto donde estaban yaten caros. Siguiente tuvimos tiempo para conocer la ciudad. A las 6 de la noche hemos vuelto a Niza y alla autocar nos coge.


Monako i Nicea

Monako i Nicea są jednymi z najciekawszych i najbardziej lubianych przez nas miejsc, które mieliśmy okazję odwiedzić w czasie wycieczki. W Nicei spacerowaliśmy po plaży i mieliśmy dużo czasu wolnego. Później pojechaliśmy pociągiem do Monako. Tam mogliśmy zobaczyć tor wyścigowy, na którym odbywało się w tym czasie historyczne Grand Prix oraz Pałac Książęcy. Widzieliśmy również port z drogimi jachtami. Następnie mieliśmy czas, aby zwiedzić miasto. Wieczorem wróciliśmy do Nicei, z której zabrał nas autokar.


VENECIA

El 9 de Mayo, llegamos al hotel en Italia. Allá pasamos una noche y por manana, después de desayuno, fuimos a Padova. Allá estuvimos 2 horas y fuimos a Venezia en tren. Tuvimos mucho tiempo libre, por eso vimos muchas cosas bonitas , por ejemplo las góndolas y las calles viejas. Pudimos comer la comida italiana cómo pizza y maccheroni.

Dziewiątego maja dojechaliśmy do hotelu we Włoszech. Spędziliśmy tam jedną noc, a następnie pojechaliśmy autokarem do Padwy. Tam spędziliśmy dwie godziny i pojechaliśmy pociągiem do Wenecji. Mieliśmy dużo czasu wolnego i dlatego zobaczyliśmy dużo pięknych rzeczy jak gondole i stare weneckie uliczki. Mieliśmy okazję zjeść prawdziwe włoskie jedzenie jak pizza i makarony.


Kamila Pursa AH1
Iinga Kunc AH1
Kamila Reszka AH3

Drukuj

25.04 - 05.05.2013 - Viaje a Espana-Wycieczka do Hiszpanii i nie tylko

Nos divertimos - Nasz wyjazd zaczęliśmy od całodniowej wizyty w drugim pod względem wielkości parku rozrywki w Europie- Europa Park. Głównymi atrakcjami parku były kolejki górskie, ale nie zabrakło też takich miejsc jak Dom Strachów, Park Jurajski, czy dzielnica Hiszpańska i Grecka. (zdj.1)

Parísdesde la Torre Eiffel - Do Paryża przyjechaliśmy rano, po nocy spędzonej w hotelu w okolicach tego miasta. Dzień zaczęliśmy od podziwiania Sekwany i katedry Notre-Dame oraz Pól Marsowych. Następnie wjechaliśmy na szczyt Wieży Eiffel 'a, z której obejrzeć można całe miasto i zrobić sobie zdjęcie na tle jego panoramy. Najwyższy poziom wieży niejednym zawrócił w głowie! Zwiedzenie miasta zajęło nam kilkanaście godzin, ale przez zachwyt i zmęczenie zupełnie nie zważaliśmy jak długo spacerujemy przez to piękne centrum Europy.
Kiedy wróciliśmy do autokaru, wszyscy od razu poszliśmy spać, wiedząc, że kiedy się obudzimy będziemy już w Hiszpanii. (zdj. 2 i 3)

Llegamos a nuestrodestinoesparado - Czwartego dnia wycieczki dotarliśmy do celu naszej podróży- Malgrat de Mar położonego na przepięknym wybrzeżu Katalonii. Większość dnia spędziliśmy na odpoczynku w hotelu, bądź na mieście, gdzie nie brakowało barów z zimnymi napojami, lodami i goframi. Ciężkie dni spędzone w autokarze wynagrodziła nam również przepyszna obiadokolacja którą dostawaliśmy też przez następne trzy dni.

Vamos a Barcelona y - Nazajutrz, po śniadaniu pojechaliśmy na pierwszy dzień zwiedzania Barcelony, serca Katalonii. Głównymi miejscami, wartymi zapamiętania, były stadion klubu FC Barcelona, CampNou wraz z muzeum, "Sagrada Familia" Gaudiego, oraz park Gúell tego samego, najważniejszego dla tego regionu Hiszpanii architekta.Czas na zakup pamiątek i jedzenia mielimy na najbardziej ruchliwej ulicy tego miasta, La Rambla, z ciekawymi sklepami i zachwycającym bazarem św. Józefa- La Boqueria. (zdj.4 , 5 i 6)

La naturaleza - Kolejnego dnia, wczesnym rankiem wjechaliśmy na wzgórze, gdzie mieści się klasztor Montserrat wraz z sanktuarium figurki Czarnej Madonny. Było to miejsce przepiękne, ponieważ położone na wysokim masywie górskim, z widokami o jakie trudno w naszym kraju. (Zdj 7 i 8)
El surrealismo de Salvador Dalí - Ostatni dzień w Hiszpanii minął nam na zwiedzaniu bardzo urokliwych miejsc: Figueres z muzeum sztuki SalvadoraDalí i Cadaques, które sprawiało wrażenie miejsca zatrzymanego w czasie. (zdj.9)

Wsiedliśmy do autokaru i ruszyliśmy w dalszą drogę, wycieczce coraz bliżej było do końca.

Lugar de las estrellas de cine - Wczesnym rankiem przyjechaliśmy do Cannes. Niewyspani, ale ciekawi tego co zobaczymy ruszyliśmy wzdłuż Lazurowego Wybrzeża, mijając pałac festiwalowy, aleję gwiazd i najdroższy hotel tego europejskiego centrum sztuki filmowej. Następnie przejechaliśmy pociągiem do pobliskiej Nicei, miasta o wiele starszego od Cannes, z przepiękną starówką i zabytkami architektury sięgającymi pięciuset lat. (zdj 10)
Calles y canalesrománticos de Venezia - Stamtąd zabrał nas autokar i przejechaliśmy do Włoch. Późnym wieczorem dostaliśmy kolację w klimatycznym pensjonacie pod Genuą, a rankiem wyruszyliśmy w czterystukilometrową podróż do Wenecji.
Miasto to było zupełnie inne od tego co widzieliśmy dotychczas. Kanały, wąskie uliczki i ogrom zabytków tworzyły niepowtarzalną atmosferę, a sklepy z pamiątkami najbardziej obfite były w maski związane z tamtejszym teatrem. (zdj. 11 i 12)

Devuelta a nuestroPaís -W ten sposób dotarliśmy do końca naszej wycieczki. W Polsce byliśmy nazajutrz, cieszyliśmy się z powrotu do kraju, ale chyba nikt nie zapomni tego co widział podczas tych kilku intensywnych dni zwiedzania. Tak wiele miejsc widzianych w tak krótkim czasie w każdym zostaną do końca życia.

Kamil Kuligowski 1ANH

Drukuj

22.04 - 03.05.2007 - Wycieczka językowa do Hiszpanii

Dziennik wycieczkowca:

Dzień pierwszy
Nasza podróż zaczęła się 22 kwietnia 2007 roku o godzinie 17:00. Wszyscy uczestnicy wycieczki stawili się pod szkołą ze świetnym humorem. Niestety miny im zrzedły jak dowiedzieli się ze będziemy jechać prawie 24 godziny…, Ale nic tak nie uspokaja jak oglądanie filmów w autokarze. Wyruszyliśmy wiec, pełni nadziei na nocny przejazd przez Niemcy.

około godziny 22:00
Jak każdy wycieczkowy autokar musieliśmy od czasu do czasu robić postoje. Około godziny 22:00 zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej w Opolu, pani Ewa nasza przewodniczka powiedziała: postój będzie trwał 15 minut…Niestety spadła na nas awaria poduszki powietrznej w oponie i mieliśmy cała noc z głowy nocując w Opolu. Oczywiście wszyscy byli z tego powodu niezmiernie szczęśliwi. Rano dostaliśmy darmowe śniadanie w obiekcie restauracyjnym przy stacji. Około godziny 10:00 wyruszyliśmy w dalszą podróż...

Dzień drugi
Według planu wycieczki około godziny 10:00 powinniśmy byli być w Europa Parku w Rust(Niemcy). Jednakże przez naszą nocną przygodę(poduszka powietrzna) jechaliśmy dopiero po niemieckiej autostradzie a do Rust było jeszcze bardzo daleko. Nauczyciele i przewodniczka postanowili lekko zmienić plan wycieczki. Nasi opiekunowie zdecydowali ze 8 godzin zwiedzania Strasburga to za dużo wiec jechaliśmy prosto do Francji, aby w zalewie 3 godziny zwiedzić tamtejsze Stare Miasto.
W godzinach wieczornych byliśmy już w Strasubugu i oglądaliśmy piękne budowle Starego Miasta. Urządziliśmy sobie przechadzki po krętych, lecz uroczych uliczkach miasta. Po tych atrakcjach pojechaliśmy do Colmar we Francji, gdzie w hotelu Bonsai czekała na nas kolacja i wygodne łóżka.

Dzień trzeci
Pełni pozytywnej energii obudziliśmy się i zeszliśmy na śniadanie. Wszyscy byli zadowoleni, ponieważ Francuzi mają tak pyszne jedzenie: bagietki, sery i miód szły jak świeże bułeczki. Po posiłku i oddaniu kart magnetycznych od pokoi udaliśmy się do Rust gdzie czekała na nas zabawa w Europa Parku. Spędziliśmy tam cały dzień bawiąc się jak nigdy. Każdy czuł się jak małe dziecko wpuszczone do wielkiej fabryki zabawek. Kręciliśmy się na ogromnych karuzelach, jeździliśmy kolejkami naziemnymi, Bajkonurem oraz wieloma innymi pojazdami. Jednak Największym hitem był ogromny diabelski młyn. Po wyczerpującej zabawie, która trwała 8 godzin czekał nas nocny przejazd do L'Estartit w Hiszpanii.

Dzień czwarty
Około południa dotarliśmy do celu naszej podróży -miejscowości L'Estartit na wybrzeżu Costa Brava. Zakwaterowanie odbyło się nadzwyczaj szybko. Rozlokowano nas w 6 osobowych pokojach, w grupach niekoedukacyjnych. Apartamenty okazały się wspaniałe. Były duże, przestronne i w pełni wyposażone. W każdym pokoju mieliśmy do dyspozycji lodówkę, pralkę, mikrofalówkę i kuchenkę. Po wypakowaniu rzeczy niektórzy poszli spać, inni odpoczywali, a większość poszła nad hotelowy basen gdzie pływaliśmy i opalaliśmy się. Około godziny 19:00 dostaliśmy kolacje - "chili con carne" przygotowane przez naszego kucharza P. Wiesia. Bardzo lubiliśmy tego pana, lecz posiłek, który przygotował był lekko mówiąc niejadalny. Całe szczęście pozostał nam jeszcze prowiant tak Przysmak Wiejski...
Po kolacji poszliśmy zwiedzić L'Estartit wieczorową porą. Niestety w czasie, kiedy my byliśmy w Hiszpanii nie rozpoczął się jeszcze sezon wiec było mało czynnych barów, restauracji... buuu jaka szkoda. Ale co tam Polacy umieją sobie poradzić. Całe szczęście było morze i to wspaniałe! Przechadzaliśmy się w promieniach zachodzącego słońca, wbiegaliśmy do wody i robiliśmy sobie zdjęcia. Oczywiście nie obyło się bez zaczepek i flirtów ze strony Hiszpanów. Wiadomo Polki są najpiękniejsze, a nas dziewczyn było sporo.
Po meczącym dniu wróciliśmy do hotelu, a cisze nocną wyznaczono na 22:00.

Dzień piąty
Pobudka, o 8:00 bo na 9:00 było wyznaczone śniadanie. Oczywiście wiele osób przyszło do pokoju nr. 103 gdzie wydawano posiłki, jeszcze w pidżamach. Pan Pychyński, który tam mieszkał razem z P. Wiesiem wydawali śniadanka. P napełnieniu brzuszków mieliśmy czas wolny - wiec, co robiliśmy poszliśmy na miasto! Szukaliśmy pierwszych pamiątek. Idąc po wąskich uliczkach pueblo natrafiliśmy na prawdziwy hiszpański targ! Nie ma się, co dziwić w końcu był czwartek. Około godziny 13:00 pojechaliśmy na wycieczkę po wybrzeżu Costa Brava. Zwiedzaliśmy również zabytkową miejscowość Tossa de Mar, z urokliwą panoramą na skaliste wybrzeże. Dojazd tam sprawił nam nie lada trudność, ponieważ Tossa jest położone bardzo, ale to bardzo wysoko i droga prowadząca do ciudad jest dość kreta.
Gdy już tam dotarliśmy zwiedzaliśmy przepiękne zabytkowe mury miasta z XII wieku oraz bardzo dobrze zachowaną, jedną z najpiękniejszych w Hiszpanii, średniowieczną starówkę. Spotkaliśmy także inną grupę z Polski, mianowicie z Krakowa. Po wyedukowaniu się na temat zabytków Tossa mieliśmy czas wolny niestety trwający bardzo krótko. Niektórzy zdarzyli kupić tylko torebki, inni byczki lub zjeść lody. Wróciliśmy do L"Estartit zjedliśmy kolacje i integrowaliśmy się w pokojach. Cisza nocna o 22...

Dzień szósty
27 kwietnia 2007r. Poranek i śniadanko o 9:00. Na ten dzień mieliśmy zaplanowaną wycieczkę do Figueres gdzie mieści się muzeum Salvadora Dali oraz do Girony miejscowości z urokliwą starówką. Wyjechaliśmy po śniadanku. Najpierw zwiedzaliśmy Figueres - miejsce narodzin Salvadora Dali - wybitnego malarza surrealizmu. Oczywiście pierwszym i jedynym punktem naszego zwiedzania tego miasta było muzeum. Nigdy wcześniej nie widziałam tylu zadziwiających i oryginalnych obrazów i rzeźb. Najbardziej widocznym elementem w muzeum jak dla mnie były jajka. Wiele rzeczy było w kształcie jajek. No cóz artyści w końcu muszą sie czymś inspirować. Po dwóch godzinach mięliśmy czas wolny. Chodziliśmy po mieście, kupowaliśmy pamiątki. Po tych ambitnych zajęciach około godziny 16:00 przyszedł czas na robinsjonade Girony. To piękne katalońskie miasto może poszczycić się jedną z najlepiej zachowanych średniowiecznych starówek w Hiszpanii. A my mieliśmy okazje właśnie tą starówkę oglądać. Szczęściarze z nas...
Po zwiedzeniu tylu zabytkowych miejsc wróciliśmy do L'Estartit gdzie czekał na nas P. Wiesław z obiadokolacją. Zostaliśmy zaproszeni przez grupę Hiszpanów na imprezę, lecz nie poszliśmy na nią z racji sobotniej wycieczki do Barcelony, ponieważ wyjeżdżaliśmy o 8 rano...

Dzień siódmy
No... i stało się w końcu SOBOTA i wycieczka do Barcelony. Pełni pozytywnej energii obudziliśmy się i poszliśmy po śniadania do dobrze nam znanego pokoju nr.103. Napełniliśmy brzuszki i wyruszyliśmy do Barcelony. Po drodze około 10:00 pojechaliśmy do Monserrat - klasztoru benedyktynów w masywie górskim w Monserrat. Wjeżdżaliśmy tam kolejką górską. Z okien mieliśmy piękny widok na góry. Monserrat to najświętsze miejsce Katalończyków, sanktuarium Czarnej Madonny z Monserrat. W ciągu roku do klasztoru przybywa wiele pielgrzymek. Najliczniejsza ma miejsce 27 kwietnia. Los chciał ze my odwiedzaliśmy klasztor 28 kwietnia wiec trwały tam uroczystości związane z adoracją Czarnej Madonny. Wiec nie zostaliśmy tam długo.
Wróciliśmy do autokaru i jechaliśmy do Barcelony. Około 14:00 byliśmy w miesicie. Przejeżdżając przez główne ulice Barcelony podziwialiśmy zachwycające dzieła Antonio Gaudiego- Casa Mila oraz dom o wdzięcznej nazwie "Kamieniołom''. Po obejrzeniu fantastycznych domów pojechaliśmy do Parku Güell, gdzie mogliśmy usiąść na najdłuższej ławce w Europie. Po spacerze wróciliśmy do autokaru i wyruszyliśmy do La Sagrady Famíli - Świątyni Pokutnej Świętej Rodziny.
Zostaliśmy podzieleni na dwie grupy: jedna oglądała bazylikę od zewnątrz a stadion Nou Camp od wewnątrz, a druga Kościół od wewnątrz, a stadion z zewnątrz. Jak nie trudno się domyślić większość naszej 40-osobowej grupy wybrała ten pierwszy wariant. Tylko 11 czy 12 osób poszło do Kościoła. A my zapaleńcy futbolu nie tylko chłopcy, ale i duża grupa dziewcząt pojechaliśmy na Nou Camp! Wszyscy byli bardzo podekscytowani. Mogliśmy obejrzeć miejsca gdzie piłkarze przygotowują się do meczów. Ale i tak największą radość sprawiło nam wejście na murawę boiska, choć weszliśmy tylko na jej kawałek, ale co tam ważne, ze weszliśmy odcisnęliśmy ślad buta:P Oczywiście nie obyło się bez zakupów. Każdy odwiedził sklep firmowy Barcy.
Około godziny 18:00 cała grupa była już razem. Pojechaliśmy wiec w pobliże ulicy Ramblas i oglądaliśmy dzielnice gotycką. O 19:00 mieliśmy czas wolny, na Rambli - kilometrowej długości deptaku. Aleja była pełna ulicznych przedstawień, straganów i kawiarenek na wolnym powietrzu. Mieliśmy wiec wspaniałą okazje na wydanie dużej ilości euro :D
Gdy już każdy kupił to, co chciał około godziny 21:00 spotkaliśmy się przy pomniku Krzysztofa Kolumba. Wiadomo Barcelona to miasto piłki nożnej wiec naszych 2 kolegów postanowiło zagrać na placu z Włochami, tak bardzo brakowało im grania. Oczywiście pokazali się z jak najlepszej strony. Zgodnie z planem o zmroku mieliśmy wziąć udział w spektaklu Światło, Muzyka i Woda przy wielkiej fontannie na Placu Hiszpańskim. Niestety, gdy przybyliśmy na miejsce przedstawienie nieoczekiwanie się skończyło...heh
Lekko rozczarowani wróciliśmy do autokaru i około 22: 30 wyjechaliśmy do L'Estartit. Nieoczekiwanie do naszej miejscowości dotarliśmy dopiero koło 1 w nocy. Choć była to bardzo późna pora to i tak nasz kucharz, czekał na nas z obiadokolacją. Wymęczeni poszliśmy spać.

Dzień ósmy
Całe szczęście śniadanie wyznaczono na 10:00 wiec mogliśmy sobie pospać trochę dłużej. Niedziela była na nas dniem wolnym, mogliśmy robić, co nam się rzewnie podobało, oczywiście w umiarze. Wiele osób poszło na plaże, aby doskonalić swoja opaleniznę. Duża grupa postanowiła pozostać nad basenem, tam pływać i się opalać. Po jakiś 5,6 godzinach smażenia się na słońcu postanowiliśmy pójść na miasto. Wiele osób musiała dokończyć lub zacząć nagrywać dialogi z Hiszpanami. O 18:00 zjedliśmy obiadokolację. Na 21:00 mieliśmy zaplanowaną imprezę w hotelowym pubie.
A co dalej to nasza słodka tajemnica.

Dzień dziewiąty
Pobudka około 9:00 i napełnienie brzuszków śniadankiem. Oczywiście... standardzik, czyli płatki na mleku, dżem, dwa kawałki sera lub jakiejś padliny, od czasu do czasu serek i konserwa. Tego dnia również mieliśmy czas wolny i wypoczynek przed podróżą(znów czekał nas nocny przejazd w kierunku Francji). Około południa i tak wszyscy leżeli plackiem nad hotelowym basenem, inni dokańczali swoje nagrania zaś niektórzy poszli na zakupy...standardzik. Około godziny 16:00 mieliśmy wykwaterować się z apartamentów, więc trzeba było posprzątać i się spakować. Popołudniu dostaliśmy obiad... tuńczyka z groszkiem…nikt tego chyba nie jadł...
Wyjazd był zaplanowany na godzinę, 20:00 więc do tego czasu żegnaliśmy się z L'Estartit.

Dzień dziesiąty
Znowu wycieńczeni nocną podróżą zwiedzaliśmy, Cannes. Nikt nie był w pełni sił, bo była 7 rano! Przeszliśmy się wokół Alei gwiazd i bulwaru de la Croisette. Na schodach Pałacu festiwalowego robiliśmy sobie zdjęcia.
Następnie wyruszyliśmy do Nicei- ośrodka turystycznego o światowej renomie... tak, co ciekawe wysiadając z autokaru nie było gdzie stopy postawić, bo wszędzie było pełno psich gówienek... renoma prawda? Wyszliśmy z autokaru i zaczęliśmy zwiedzanie. Na początek wzgórze Cimiez, dało nam się we znaki, bo niewyspani musieliśmy wejść ponad 260 stopni. Potem ruiny zamku, katedra St. Reparate i plac Massena. Szliśmy krętymi uliczkami w środku, których było pełno sklepów, restauracji a nawet targów rybnych i mięsnych! Następnie przeszliśmy się Promenadą Anglików z hotelami i pałacami. Zwiedzaliśmy także Stare Miasto,…choć każdy marzył o prysznicu i wygodnym łóżku.
W końcu nasze marzenia się spełniły. Około 17:00 zajechaliśmy do hotelu o nazwie Premier Classe Nicea, który mieścił się naprzeciwko lotniska :P Zakwaterowanie odbyło się szybko. Zostaliśmy rozlokowani w 3 osobowych pokojach. Każdy wziął prysznic i zjadł ciepły posiłek. Około 19:00 dostaliśmy czas wolny z zastrzeżeniem ze w hotelu musimy być o 21:00. Wiele osób wybrało się na poznanie Nicei zaś inni pozostali w pokojach i zacieśniali więzy przyjaźni. Cisza nocna o 22...

Dzień jedenasty
2 maja 2007 roku. Pobudka o 6:00. Śniadanie o 7:00. Szwedzki bufet. Przepyszne bagietki i sery szły jak świeże bułeczki. Kakałko też było dobre. Potem szybkie wynoszenie bagaży i ruszamy w dalsza drogę…już do Polski tyle, że przez Włochy, Austrię, Czechy i dopiero nasza ojczyzna.
I znowu czekało nas gniecenie się w autokarze i to przez prawie 25 godzin...
Dzień dwunasty Czytaj;
Jedziemy, jedziemy i jedziemy... tak już od 20 godzin. Wszyscy dostają świra, ale wytrzymamy w końcu jest długi weekend! Około godziny 6 jesteśmy już w Polsce tyle ze na przejściu granicznym…tak jeszcze tylko jakieś 6 godzin i będziemy w domu. Śniadanie zjedliśmy w bardzo ambitnym miejscu - macdonald's w Częstochowie! Większość osób poczuła się lepiej fast foody w końcu uszczęśliwiają. Około godziny 12:00 byliśmy już w Warszawie, każdemu poprawił sie nastrój. Zajechaliśmy pod szkołę a tam czekali na nas rodzice, stęsknili się za nami. W końcu doszliśmy do wniosku ze tak naprawdę nie chce nam się wracać do domów, ale czeka nas jeszcze MAJÓWKA wiec zabawa trwa nadal.

Kilka zdjęć z wycieczki: